Kuligi kończą się tragicznie
Bezmyślność dorosłych nie zna granic, wydawałoby się, że to dzieci i młodzież zdolni są do nie przemyślanych zabaw, które kończą się często tragicznie, lecz dorosłym również pomysłów nie brakuje. Zima to czas zabaw, kuligów, jazdy na nartach ale mamy już przypadki tragicznych skutków organizowanych przez dorosłych kuligów. Przykładem jest kulig zorganizowany przez 35 letniego ojca mieszkającego w Sączowie w woj. Śląskim. Tata chcąc zrobić frajdę dzieciom ciągnął za terenowym samochodem 3 letniego syna i 8 letnią córkę. Jadąc ulicami mieściny na zakręcie dzieci wpadły pod jadący na przeciw autobus miejski, chłopczyk zginął na miejscu, dziewczynka wciąż walczy o życie. Ten tragiczny w skutkach przypadek powinien dać do myślenia wszystkim rodzicom, lecz niestety podobne przypadki brawury powtarzają się. Należy pamiętać, że kulig jest tylko wtedy bezpieczny gdy jest on zorganizowany na przystosowanych drogach, w odpowiednich warunkach i przez osoby z doświadczeniem. Kulig z pewnością jest największą zimową frajdą dla najmłodszych i obowiązkiem rodziców jest zadbanie o to aby odbył i zakończył się bezpiecznie.


Nie każdemu Nowy Rok kojarzy się z miłymi wspomnieniami, są też tacy, którzy tę noc spędzili na pogotowiu ratunkowym. Bezmyślność ludzi obsługujących się fajerwerkami zadziwia i szokuje z roku na rok. Przerażający jest widok dziecka z petardą a te są ogólnodostępne i z pewnością każdy małolat bez kłopotu może się w nie zaopatrzyć. Dopiero popalone palce czy twarz dziecka zainteresuje rodzica gdzie było jego dziecko w sylwestrową noc i jak się bawiło. Niestety wśród starszej młodzieży jak i ludzi dorosłych bezmyślność też nie zna granic, pod wpływem alkoholu strzelając petardy w ludzi zamiast w niebo, bądź nieprawidłowo odpalając petardę ze śmiechu może momentalnie dojść do tragedii często nieodwracalnej.


18-letni kierowca golfa wyprzedzał ciąg pojazdów i zderzył się czołowo z nadjeżdżającym z naprzeciwka oplem. Łomżyńscy policjanci wyjaśniają przyczyny i okoliczności tego zderzenia.
W styczniu na drodze przez Moście Błota kierująca Oplem Corsa straciła panowanie nad samochodem i wjechał do rzeki Reda. Kierująca miała dużo szczęścia, że samochód się nie przewrócił, a świadek zdarzenia pomógł kobiecie wydostać się z samochodu. Samochód zostały wydobyty przy użyciu dźwigu. W akcji uczestniczyli strażacy z OSP Mrzezino i naszej JRG.

